Wersja skrócona. Pełna wersja nie istnieje i raczej nie powstanie bo jestem zbyt leniwy. Jeśli chodzi o książki, rok 2011 był dla mnie naprawdę dobry. Po pierwsze, czytanie na nowo jest moją główną pasją. Swojego czasu je trochę (skromnie powiedziane) zaniedbałem, czego żałuję i nie zamierzam już nigdy powtórzyć. Poza tym moja prywatna biblioteczka stała się o wiele bogatsza. W przeciwieństwie do mnie. :) Jednak warto zbankrutować w słusznej sprawie.
Za największe książkowe odkrycie 2011 r. uważam twórczość pana
Cormaca McCarthy'ego. Magia. Czysta magia. Coś niesamowitego. Delektowałem się każdym słowem, każdym zdaniem... Pan McCarthy jest mistrzem w swoim fachu.
W nie mniejszy zachwyt wprawiła mnie twórczość
Jacka Kerouaca. Szczególnym sentymentem już na zawsze będę darzył Jego "W drodze". Arcydzieło. Nigdy nie czytałem czegoś tak przesiąkniętego żądzą przygody. Potężny zastrzyk adrenaliny prosto w splot słoneczny. A idea Beat Generation okazała się być dokładnie tym, czego szukałem.
Dzięki serii 'Zastępy Anielskie' pani
Mai Kossakowskiej przekonałem się do polskiej fantastyki. Kawał dobrej roboty. I świetne wydania Fabryki Słów. Jak na mój gust, Fabryka robi najlepsze okładki w kraju. Graficy dają się ponieść wyobraźni i o to właśnie chodzi...
Po raz pierwszy miałem przyjemność czytać legendarnego wręcz
Kurta Vonneguta. Nie wiem, czy Jego twórczość jest bardziej szalona, czy bardziej głęboka. Fakt, że daje do myślenia mimo całego mnóstwa sarkazmu i ironii.
Kolejnym pozytywnym odkryciem AD 2011, tym razem w kategorii mojej ulubionej grozy, jest
Jack Ketchum. Jego "Dziewczyna z sąsiedztwa" masakruje emocje. Bez użycia fikcyjnych sztuczek co ciekawe. Książki tego autora powalą na ziemie Twoją wrażliwość i rozdepczą ją na miazgę. Nie przesadzam. Sam tego doświadczyłem.
Na deser zostawiłem
Stephena Kinga którego fanem jestem już od dobrych kilku lat. Cóż napisać na Jego temat... Zeszły rok był bardzo hojny dla miłośników Króla Grozy. Najpierw "
Czarna bezgwiezdna noc", później pięknie wydane komiksy ze świata Mrocznej Wieży, fenomenalny "
Amerykański Wampir" (z niecierpliwością czekam na kontynuację, według mnie komiks idealnie oddaje ducha opowiadań Kinga) i prawdziwa 'wisienka na torcie' - "
Dallas '63" . O ile ktoś zwątpił w geniusz Kinga, to... No właśnie.
Mam nadzieję, że bieżący rok okaże się być równie ciekawy w kwestii książek. Chcę poznać kolejnych wielkich autorów, być uczestnikiem niezapomnianych przygód a moja biblioteczka czeka na nowych, papierowych rezydentów. Tego właśnie sobie (tak, jestem egoistą) życzę. Wam też. Jeśli kochacie książki, życzę Wam wszystkiego dobrego...