niedziela, 27 maja 2012

Widziałem wiosnę

Romantycznie brzmiący tytuł to tylko pozór. Bo myślę o przemijaniu. Nie mogłem doczekać się wiosny. Zima strasznie mnie wymęczyła. Wiosna przyszła. Na CHWILĘ. Oczarowała jak co roku. Zawsze jestem tak samo zaskoczony. I zachwycony. Obrazami, dźwiękami, zapachami, wszystkim. Jakby naprawdę to było coś absolutnie nowego. Przecież nie jest. Ale zawsze cieszy mnie jak diabli.

Główny minus wiosny to jej ulotność. Ledwie uchwyci się początek a już jestem bez ostrzeżenia na końcu. Dlatego najbardziej lubię jesień. Jesień jest spokojna, nie śpieszy się, po prostu sobie trwa...


Wystarczyłby mi jeden dzień sklejony z najlepszych wspomnień. Z chwil, twarzy... Z tego co we mnie zostało, co osiadło na dnie duszy i umysłu. Po co pragnąć wieczności skoro cały skarb życia jest w chwili? Można jedynie patrzeć uważnie, trwać i chłonąć. Pamiętać, słuchać i doceniać. Nic więcej.