poniedziałek, 27 lutego 2012

Spójrz

Taki oto obrazek ucieszył dziś moją duszę:



Diabeł otworzył oczy tylko na moment, kiedy robiłem zdjęcie. Później spał sobie dalej. Kot nawet na chwilę nie zaszczycił mnie swoim spojrzeniem. Z reguły bohaterowie tej fotki nie są aż tak zaprzyjaźnieni. ;) Jedna z ulubionych zabaw Diabła to łapanie Kota zębami za głowę i okolice, i ciągnięcie nim po podłodze. O ile Kot nie zdąży w porę uciec. A Diabeł jest szybki.

Wiele osób na wieść o popisach ludzi typu: "ojciec zabił dziecko" czy "żona zabiła męża" jest skora do porównań owych ludzi do zwierząt. Irytuje mnie to strasznie. Bo w domyśle zakłada się, że ludzie SĄ LEPSI. A zwierzęta gorsze. Nie czuję się lepszy w jakikolwiek sposób. Bo niby czemu? Że mój gatunek żyje w iluzji władania Ziemią? Dla Natury jesteśmy sobie równi. Żeby nie powiedzieć, że w rzeczywistości to ludzie są gorsi, a nuż kogoś bym uraził...

niedziela, 26 lutego 2012

Biegnij

Pogoda sprzyja nostalgii... Wykopałem taki kawałek, dość świeży, muzyka z cyklu 'rap nie tylko dla lansu'. Jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia, żeby 'poważny raper' nawijał o emocjach i na dodatek tak poetycko. Ale cóż, czasy się zmieniają. Czasami to nawet dobrze...


Jeśli ktoś nie jest przekonany do tego rodzaju muzyki - zachęcam do odsłuchania. Dowód Rzeczowy (nr. 2), że rap to nie tylko 'hajsy, dupy i używki'. Ha, nawet mając napad totalnego lenistwa jestem w stanie stworzyć posta. ;) Miłego słuchania.

piątek, 24 lutego 2012

Deszczowo

Spacerowałem wczoraj przez dłuższy czas po cmentarzu... Myśli fruwał sobie wokół bez kontroli, jedynie rejestrowałem obrazy. Wiatr zrobił bałagan na wielu grobach, posprzątałem jedynie kilka z nich. Smutne miejsce. Wyszedłem przygnębiony...


Im groby starsze, tym bardziej zapomniane. Pewnie nie ma już nikogo, kto nawet by mógł pamiętać... I chciał... Kilka pomników przytłacza swoją wielkością i bogactwem. Ale czy to jakaś gwarancja pamięci? A może nagrobki są tylko dla tych (jeszcze) żywych, jako swoiste 'odkupienie' za przeszłość? Obłudna manifestacja pamięci? Żal za kimś czy tylko siebie nam żal? Nie wiem. Może wiatr wie... Może gdybym był wystarczająco uważny, zdążyłbym to zrozumieć?... 

poniedziałek, 20 lutego 2012

Czy wszystkie Anioły mają skrzydła?

Niekoniecznie. Niektóre dopiero będą je miały. Zasłużą sobie.

Anioły nie są typowymi cudotwórcami. Dają nam tylko małe, rozżarzone węgielki. I wybór - albo delikatnie rozdmuchamy ów węgielek, a rozhuśtanym płomieniem ogrzejemy sobie dłonie, przegnamy ciemność, żeby móc się uśmiechnąć, albo go zupełnie nie zauważymy, zlekceważymy - jest taki mały, niepozorny... Anioły tylko dbają o to, żeby każdy miał szansę na uśmiech. I sami też się do nas uśmiechają.



Węgielkiem może być niemal wszystko. Wszystko, co jest dobre. I wszystko, czego można nie zauważyć. Czasem chwila, żeby kogoś wysłuchać. Porozumiewawcze spojrzenie, kiedy czekamy w tej samej długiej kolejce. Słońce budzące nas z długiego, niedzielnego snu. Zimne piwo nad brzegiem stawu. Czyjś uśmiech. Albo pies witający po długiej nieobecności swojego właściciela... Czas i uwaga, którą daje nam ktoś zupełnie bezinteresownie. Zapach piekącego się ciasta którego już dawno nie jedliśmy. Każde dobre słowo za nic, każdy taki gest, każdy moment, z którego możemy wyciągnąć kawałek radości i wszystko, co zawiera dużo czekolady. Bo czekolada = szczęście. Dopóki jest czekolada, nadzieja nie umrze. A co mają do tego wszystkiego zamglone drzewa na zdjęciu - nie wiem. Ale bardzo mi się spodobało to zdjęcie.

Dla B. 

Idź i nie wracaj...

Zima w odwrocie. I bardzo dobrze. Przekląłem ją już na wszystkie możliwe sposoby. Za kilka tygodni nawet nie będę o niej pamiętał... Najgorsza ćwiartka roku... Lepsze 3/4 przede mną. To całkiem pocieszające...

Zimo! Bywałaś piękna, nie przeczę... Ale czemu taka zimna? Ledwie chciałem Ci się przyjrzeć a już nos mi zamarzał odbierając całą chęć życia... To Twoje zimno... Szybko i skutecznie pogrążałaś w przejrzystej beznadziei... Szczerze mówiąc to zaczynałem Cię nienawidzić. Ale to ostatni (obym miał rację) moment, żeby pokazać, że tak na dobrą sprawę, nie byłaś do końca zepsuta...

"Jakieś Krzaki W Wodzie 'Zastopowanej' Przez Mróz"

"Liście ze szronu na zamarzniętej ale przejrzystej kałuży w lesie"

Co nie zmienia faktu, że i tak Cię nie lubię.

sobota, 18 lutego 2012

Zostań moim urojeniem

Albo "Z pamiętnika schizofrenika"...

Jeśli uważasz, że człowiek jest władcą wszechświata - naciśnij czerwony znak ' x ' w prawym górnym rogu ekranu.

Śmieszne z nas stworzonka. Nie wiem jakim cudem zaszliśmy tak daleko. Podobno nad pijanymi i dziećmi czuwa Bóg. To by wyjaśniało, czemu alkoholicy są odporniejsi od kaskaderów. Żyjemy. Serce sobie puka i tak dalej. Ale czy żyjemy świadomie? A może większość, to tylko nasza bujna wyobraźnia i sprytna psychika która sama siebie karmi odpowiednio podkolorowanymi "faktami"?...

Optymistycznie - żyjemy świadomie. Po części. Niewielkiej. Bardzo. Zgrabnie przechodzę w pesymizm... Otóż myślę, że gdyby ludzie odbierali świat takim, jakim w rzeczywistości jest, poznając jego istotę, (bez zmiany tych wszystkich drobnych faktów na naszą korzyść, przymykania oczu, zwyczajnego strachu który każe odpowiadać na niektóre pytania inaczej niż powinniśmy, bez fałszywego poczucia bezpieczeństwa, irracjonalnego przekonania o stałości pewnych rzeczy, nas samych, snów i marzeń, bez tego wszystkiego i setki podobnych rzeczy) to by poszaleli, pozabijali się nawzajem, zjedli i wyginęli. Jeśli można mówić o ludzkiej wielkości, to zawdzięczamy ją kłamstwu. Fikcji. Oszustwu.


Jesteśmy robaczkami. Całą chmarą robaczków. W tabeli ważności dla wszechświata człowiek zajmuje miejsce pomiędzy mrówką, a muszką owocówką. Robaczek też może być szczęśliwy. Np. jak znajdzie coś, czego szukał. Ale najpierw musi wiedzieć czego chce. I znaleźć. Jeśli tylko sobie wmówi, że to ma, to niestety zdechnie smutny. Więc szukajmy. I nie ma się co spinać. Jesteśmy tylko ludźmi.

piątek, 17 lutego 2012

Po przerwie

Czemu ja jestem tak cholernie leniwy, to nie mam pojęcia. :) Nawet nie chce mi się o tym rozmyślać... Obecny tydzień obfituje w mniej lub bardziej sensowne święta. Za najbezsensowniejsze uważam Walentynki. Złoty medal. Albo lepiej czerwony. W kształcie serca. Może jestem staroświecki ale myślę, że miłość nie wymaga takiego szumu. Jak jest, to super. Byle nie przesładzać...

Kolejne święto to Tłusty Czwartek zwany też Czwartym Tłustkiem. Niech żyją pączki! Można, a wręcz trzeba przesładzać. To był dobry dzień. Obżerałem się jak zwykle słodyczami a jednocześnie kultywowałem ważną, staropolską tradycję. :) I robiłem faworki. Nadal twierdzę, że gotowanie jakiekolwiek powinienem sobie odpuścić.

Dzisiaj z kolei mamy Światowy Dzień Kota. Wszystkiego Najlepszego *Kocie!


* kot Kot, wyszukane imię zawdzięcza sobie tym, że jest kotem i wykazuje pewne podobieństwo do Kota W Butach znanego ze "Shreka" i animacji "Kot w butach". Nie jest mój, nie należy właściwie do nikogo. Ale sypia na moim łóżku i lubi się bawić troczkami moich bluz. Woli psią karmę od swojej. Natomiast psy lubią go dręczyć, szczególnie Diabeł. Poza tym daje się fotografować choć, jak łatwo zauważyć, nie jest tym faktem zachwycony. Ta mina ocieka pogardą. Mimo wszystko, pozdrawiam serdecznie Kocie!