niedziela, 6 stycznia 2013
Słowa to za mało
A może słów jest za mało? Chwytliwy tytuł, prawda? A ile interpretacji... Życie toczy się dalej. Smutny świat, z dnia na dzień smutniejszy. 21 grudnia nie przyniósł zbawienia. Widocznie nie zasłużyliśmy. ...Ktoś rozpętał rewolucję w mojej głowie. Marzenia stają się rzeczywistością kiedy da się im spokój? Wrócę kiedy znajdę słowa.
niedziela, 2 grudnia 2012
Rozkojarzenie
Nic nowego. Taka jest moja natura. Dlatego chciałem napić się herbaty za słuchawek. Strony mi się pomyliły. 25 torebek w 5 wieczorów. Czy herbatę można hodować w doniczce na parapecie? Szukam nowych doznań, mogą być też smakowe. Póki co, w ramach tego projektu, ciężka muzyka w słuchawkach. Nie rozróżniam odmian i w ogóle, ale to ? metal. 66 dobrych kawałków według znajomego. Muzyka ciężka, umysł lekki jakby resztki kokainy spływały do gardła. Choć nigdy nie próbowałem kokainy. Radio od rana zaskakuje- najpierw (sympatyczny ale przedwczesny) Cliff Richard z "Christmas Time". Później było już tylko gorzej. Fragmenty "Ona tańczy dla mnie" (dla mnie nikt nie zatańczy ale nie przez zazdrość to piszę) wersja oryginalna, jazzowy cover...
W chwili gdy to piszę, teledysk do tej piosenki ma 23 040 944 odsłon na YT. W chwili gdy to czytasz, już dużo więcej. Jedno z tych odtworzeń należy do mnie. Działo się to, gdy wpuszczałem sobie krople do oczu, facet który to śpiewa wyglądał jak pieprzony Bono. XD ...Przesłuchałem też wersję w jazzowej aranżacji. I jeszcze jedną, z wklejoną nawijką Soboty. Weekend, Sobota. Jezu. Później melodyjka zagrała mi w głowie. Po raz kolejny brak broni palnej uratował komuś życie. Tym razem byłem to ja sam.
Zróbmy już jutro wigilijna kolację, po co czekać, wznieśmy toast Coca- Colą, zamiast kolęd niech zagra "Ona tańczy dla mnie", ubierzmy choinki ale nie zakładajmy lampek. Z lampek zróbmy sobie stryczki.
Chyba nie jestem tak złośliwy jak się wydaje ale cóż, nie mam siły do tego świata. Naprawdę. Już tylko obserwuję. Jak zawsze.
W chwili gdy to piszę, teledysk do tej piosenki ma 23 040 944 odsłon na YT. W chwili gdy to czytasz, już dużo więcej. Jedno z tych odtworzeń należy do mnie. Działo się to, gdy wpuszczałem sobie krople do oczu, facet który to śpiewa wyglądał jak pieprzony Bono. XD ...Przesłuchałem też wersję w jazzowej aranżacji. I jeszcze jedną, z wklejoną nawijką Soboty. Weekend, Sobota. Jezu. Później melodyjka zagrała mi w głowie. Po raz kolejny brak broni palnej uratował komuś życie. Tym razem byłem to ja sam.
Zróbmy już jutro wigilijna kolację, po co czekać, wznieśmy toast Coca- Colą, zamiast kolęd niech zagra "Ona tańczy dla mnie", ubierzmy choinki ale nie zakładajmy lampek. Z lampek zróbmy sobie stryczki.
Chyba nie jestem tak złośliwy jak się wydaje ale cóż, nie mam siły do tego świata. Naprawdę. Już tylko obserwuję. Jak zawsze.
środa, 21 listopada 2012
Pocieszające...
"Bycie samotnikiem jest tak szkodliwe, jak palenie 15 papierosów dziennie". Słowa jakiejś tam psycholog z gazety. Prawie przestałem palić. Niewiele to dało. :/
Gorzknieję. Moja idealistyczna wizja świata, gdzie KAŻDY zajmuję się WŁASNĄ dupą legła w gruzach. Po raz kolejny zresztą. Za dużo wiary. Lepiej zejść na ziemię.
środa, 31 października 2012
Niedobitek
Pozioma linia wykresu wyświetleń "Nocnej Włóczęgi" drgnęła nieznacznie, czyli zakładam, że nadal pojawiają się tu jakieś zbłąkane dusze... Mam narzekanie we krwi. Zrobiło mi się trochę wstyd, poza tym ostatni dzień października więc postanowiłem napisać... Popieprzyć głupot innymi słowy, to jest istota prowadzenia bloga. Szczególnie będąc mną. Żeby nie urazić wszystkich blogujących. Nie, żebym nie miał ochoty. :)
Jeśli przeczytasz ten post do końca, mój Drogi Czytelniku, możesz przyznać sobie order za wytrwałość, odwagę i za cokolwiek chcesz jeszcze... Z drugiej strony, piszę limitowane posty 1/miesiąc, czemu miałbyś sobie odmówić tej przyjemności i nie przeczytać?
Ciesz się Świecie, że nie potrafię przelewać myśli na papier żeby waliły w odbiorcę jak walą w mój mózg. Pomarli byście. Przedwcześnie. Ja już umarłem. Zabiła mnie absurdalność istnienia. Przez kilkanaście lat żyłem w przekonaniu, że słowa są w stanie niemal WSZYSTKO wyjaśnić. A tu okazuje się, że nie są w stanie wyjaśnić NICZEGO. Ale zejdźmy na ziemie zanim porzygacie się od tych wynurzeń.
Mam lepszy sposób żeby zryć Wasze psychiki na wzór własnej. Taka gra- rozglądacie się wokół siebie, bierzecie (w przenośni) dwie różne rzeczy i je łączycie. Im bezsensowniej tym lepiej! Można się załamać. :) To jest wyobraźnia. To jest życie. A to jest koniec posta.
Jeśli przeczytasz ten post do końca, mój Drogi Czytelniku, możesz przyznać sobie order za wytrwałość, odwagę i za cokolwiek chcesz jeszcze... Z drugiej strony, piszę limitowane posty 1/miesiąc, czemu miałbyś sobie odmówić tej przyjemności i nie przeczytać?
Ciesz się Świecie, że nie potrafię przelewać myśli na papier żeby waliły w odbiorcę jak walą w mój mózg. Pomarli byście. Przedwcześnie. Ja już umarłem. Zabiła mnie absurdalność istnienia. Przez kilkanaście lat żyłem w przekonaniu, że słowa są w stanie niemal WSZYSTKO wyjaśnić. A tu okazuje się, że nie są w stanie wyjaśnić NICZEGO. Ale zejdźmy na ziemie zanim porzygacie się od tych wynurzeń.
Mam lepszy sposób żeby zryć Wasze psychiki na wzór własnej. Taka gra- rozglądacie się wokół siebie, bierzecie (w przenośni) dwie różne rzeczy i je łączycie. Im bezsensowniej tym lepiej! Można się załamać. :) To jest wyobraźnia. To jest życie. A to jest koniec posta.
***
Skłamałem z tym końcem. Halloween- satanistyczne święto Lucyfera i w ogóle. Szczególnie 'i w ogóle'. Twój ksiądz powie Ci to samo (nawet pijany, podczas prowadzenia samochodu) a jego żona potwierdzi. Miejcie się na baczności. Ja tymczasem popatrzę na demoniczny lampion z dyni który patrzy na mnie. Od dziecka mnie jarały. To miłego wieczoru...
poniedziałek, 24 września 2012
Ech...
Witam po przerwie. Zapomniałem, że mam bloga. Zdarza się.
Jest taka teoria, z pewnej 'wspaniałomyślnej' (niczym ten nieszczęsny blog;) książki, daruję sobie tytuł, że jeśli się czegoś chce, to cały wszechświat działa, żeby człowiek mógł to mieć. Gówno prawda. Powiem Wam, jak jest naprawdę...
Im bardziej się czegoś chce, tym bardziej się tego nie ma. Im bardziej się czegoś nie ma, tym bardziej jest się wkurzonym. Jeśli porzuci się nadzieję żeby coś mieć, wtedy się to dostaje. Jeśli chce się z tego cieszyć, to jest już za późno. Tryskam optymizmem, prawda?
Nie zamierzam mieszać w to wszystko wszechświata. On sobie istnieje i wystarczy. Nie napiszę też, że mam pecha. Bo nie mam. Powinienem mieć bo stłukłem kilka luster, ale nie mam. Mam za to podły nastrój.
Kradnę minuty z Waszych żyć, nie zależy mi na tym, i Wam też nie zależy. Mamy zapas minut, czym tu się martwić, no czym? A jednak można.
Główną bloggera mam po hiszpańsku. Caramba.
Jest taka teoria, z pewnej 'wspaniałomyślnej' (niczym ten nieszczęsny blog;) książki, daruję sobie tytuł, że jeśli się czegoś chce, to cały wszechświat działa, żeby człowiek mógł to mieć. Gówno prawda. Powiem Wam, jak jest naprawdę...
Im bardziej się czegoś chce, tym bardziej się tego nie ma. Im bardziej się czegoś nie ma, tym bardziej jest się wkurzonym. Jeśli porzuci się nadzieję żeby coś mieć, wtedy się to dostaje. Jeśli chce się z tego cieszyć, to jest już za późno. Tryskam optymizmem, prawda?
Nie zamierzam mieszać w to wszystko wszechświata. On sobie istnieje i wystarczy. Nie napiszę też, że mam pecha. Bo nie mam. Powinienem mieć bo stłukłem kilka luster, ale nie mam. Mam za to podły nastrój.
Kradnę minuty z Waszych żyć, nie zależy mi na tym, i Wam też nie zależy. Mamy zapas minut, czym tu się martwić, no czym? A jednak można.
Główną bloggera mam po hiszpańsku. Caramba.
niedziela, 19 sierpnia 2012
Ekspiracja
Dziwny miesiąc, wieczór próbuje zająć miejsce lata, w końcu mu się uda, słońce rzuca coraz zimniejsze promienie przesiąknięte refleksją, ludzie ukradkiem spijają stygnące światło, w leniwym powietrzu boją się śpieszyć i boją się nie zdążyć...
Czas zwalnia, dusi naiwność, natłok nic nieznaczących myśli, powoli, drzewa zgubią liście, dusze zgubią te wątłe marzenia bez wiary, zimne poranki otrzeźwią z tęsknoty a westchnienia beznadziejności pozamieniają się w obłoczki pary. Ulecą w zaróżowione niebo. Ale nie znikną. Kiedyś wszyscy umrzemy, lepiej żeby nie trzeba było ich szukać.
Czas zwalnia, dusi naiwność, natłok nic nieznaczących myśli, powoli, drzewa zgubią liście, dusze zgubią te wątłe marzenia bez wiary, zimne poranki otrzeźwią z tęsknoty a westchnienia beznadziejności pozamieniają się w obłoczki pary. Ulecą w zaróżowione niebo. Ale nie znikną. Kiedyś wszyscy umrzemy, lepiej żeby nie trzeba było ich szukać.
*** WAŻNE ***
Trudne słowo użyte jako tytuł zostało zaczerpnięte spod nakrętki soku Tarczyn. Utwór zamieszczony poniżej wbrew pozorom posiada związek z tekstem. Poetycki ton tekstu nie jest wynikiem upojenia alkoholowego. Schyłek lata i jesień, nawet ta zimna, mokra i ciemna to najlepszy kawałek roku.piątek, 3 sierpnia 2012
Spokój drzew
Mam obsesję na punkcie drzew. Lubię na nie patrzeć, lubię je fotografować, słuchać drzew, czuć ich zapach i o nich myśleć. Może byłem kiedyś drzewem. Albo będę. Stąd irracjonalne poczucie więzi. Nie wiem. Fakt, że drzewa są dobre. W kwestii opanowania i cierpliwości są dla mnie autorytetem. Absolutnym.
Nie są niezniszczalne. Uginają się, pękają, łamią, drżą, poddają się, umierają. Zupełnie jak my wszyscy. Drzewa trwają, i cały czas walczą, niewzruszone, dumne, mimo wszystko. Są. Wydaje mi się, że czasami mogą się czuć samotne. Zbyt samotne. Istnieją nadal. Można je wszystkie za to kochać.
Chciałbym mieć w sobie spokój jaki mają drzewa. I nie dać się zbyt wcześnie złamać.
Nie są niezniszczalne. Uginają się, pękają, łamią, drżą, poddają się, umierają. Zupełnie jak my wszyscy. Drzewa trwają, i cały czas walczą, niewzruszone, dumne, mimo wszystko. Są. Wydaje mi się, że czasami mogą się czuć samotne. Zbyt samotne. Istnieją nadal. Można je wszystkie za to kochać.
Chciałbym mieć w sobie spokój jaki mają drzewa. I nie dać się zbyt wcześnie złamać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
