Wariatkowo. Chciałbym nie mieć racji. Rzeczywistość rozbije każdy, nawet najdrobniejszy zalążek spokoju. Czytam "Nagi Lunch", odkładam tę książkę i mam rozkminę- gdzie większe szaleństwo? Tam czy tutaj? Wszędzie? Gdzie jest spokój? Spokój. Nie chcę bogactwa etc. Chcę jedynie spokoju.
Ciszy. Zdaje się, że jedyną alternatywa jest przebicie sobie bębenków długopisem.
"Bycie samotnikiem jest tak szkodliwe, jak palenie 15 papierosów dziennie". Słowa jakiejś tam psycholog z gazety. Prawie przestałem palić. Niewiele to dało. :/
Gorzknieję. Moja idealistyczna wizja świata, gdzie KAŻDY zajmuję się WŁASNĄ dupą legła w gruzach. Po raz kolejny zresztą. Za dużo wiary. Lepiej zejść na ziemię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz