Czas zwalnia, dusi naiwność, natłok nic nieznaczących myśli, powoli, drzewa zgubią liście, dusze zgubią te wątłe marzenia bez wiary, zimne poranki otrzeźwią z tęsknoty a westchnienia beznadziejności pozamieniają się w obłoczki pary. Ulecą w zaróżowione niebo. Ale nie znikną. Kiedyś wszyscy umrzemy, lepiej żeby nie trzeba było ich szukać.
*** WAŻNE ***
Trudne słowo użyte jako tytuł zostało zaczerpnięte spod nakrętki soku Tarczyn. Utwór zamieszczony poniżej wbrew pozorom posiada związek z tekstem. Poetycki ton tekstu nie jest wynikiem upojenia alkoholowego. Schyłek lata i jesień, nawet ta zimna, mokra i ciemna to najlepszy kawałek roku.
